poniedziałek, 4 listopada 2013

Mae Hong Son, czyli longnecki

Wczoraj wieczorem mielismy fajny koncert w knajpce obok naszej chatki, wiec wieczor uplynal nam m.in na sluchaniu koncertu ragge - ciezko bylo zatem wstac dzisiaj niektorym o 6 rano ;) Okazalo sie ze o poranku nie bylo wody w kranie, wiec w ogole przezabawnie ;) Za to pogoda niesamowita. Chlodno - tak tak, moze z 10 stopni ;) I mega skraplalo sie powietrze... Nigdy wczesniej czegos takiego w Azji nie widzialam.
Na dzisiaj mielismy zaplanowany wyjazd do Mae Hong Son (blisko granicy birmanskiej), czyli zobaczyc plemie dlugich szyi (tzw. longnecki) - to ja i Basia, a Hubert wybral sie na rafting. Jechalismy razem toyota hillux (fajowy woz) po takich serpentynach, ze to glowa mala... choroba lokomocyjna co troche ;) W dodatku ostra lupanka z plyty CD naszego kierowcy ;) Przezycia bezcenne.
Po drodze spotkalismy jednego z mieszkancow wioseczki.

To ja z moim nowym kolega :) Nawet chcial dac mi pograc, ale... grzecznie odmowilam ;)




Po 5 godzinach jazdy (to bylo zarazem okrutne ale i mega smieszne przezycie), wysadzajac po drodze chlopakow na rafting, dotarlismy do wioski Karenow... Jest to plemie, ktore ucieklo z Birmy z powodu na przesladowania, tortury i mieszka sobie w bambusowych chatkach wiodac spokojny zywot. Te dziewczynki, ktore urodza sie w konkretnej dacie, sa odpowiednio "naznaczone". Jest to dla dziewczynki wrecz honor nosic cos takiego, natomiast wyglada to przerazajaco...

 No i niestety musze przyznac, ze to nie bylo cos, czego sie spodziewalam... bo myslalam, ze zobaczymy te kobiety przy swoich codziennych rodzinnych obowiazkach, po prostu... a zobaczylismy je siedzace i sprzedajace swoje wyroby...



Panie faktycznie dzielnie pozowaly mi do portretow, a ja skorzystalam z tego ;)


Takie wlasnie dyndalki m.in sprzedawaly :)

Lekkie niedopasowanie oczekiwan do realiow nie popsulo nam humoru. Szybko przeszlismy wioske i wrocilismy do dzungli po chlopakow z raftingu. No i przesliczna dzungla i rzeczka, po ktorej plywal Hubert z Milsem z USA.


2 komentarze:

  1. Ponoć nie za dobrze kończy się dla nich ściągnięcie tych obręczy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że walą głową w stół, bo długa szyja bez podpórki nie wytrzymuje

      Usuń