Po masazy poszlismy spac i spalismy chyba z 9 godzin :) Cudnie :)
Smazone lody - mniami :)
Obudzilismy sie o 9, spokojnym tempem poszlismy na sniadanie. Poczuszki z budki na ulicy (miodzio) i kawka jak z coffee haven :)
A nastepnie czekal nas wyscig na sloniach ;) Smieje sie ze wyscig, bo najpierw okazalo sie ze mamy jechac na jednym sloniu w trojke, ale po ostrych negocjacjach gdy powiedzialam ze oszukal nas biorac za jednego slonia 900 batow jak slon kosztuje 600, to lekka przesada.
Dostalismy drugiego slonia i poszlismy nad rzeczke. Bylo to dosc niewygodne, ale smiechu dostarczylo nam jak zwykle bardzo duzo :) Dodatkowo lokales zaczal nas jeszcze laskotac po stopach i ogolnie myslalysmy z Tanja ze umrzemy na tym sloniu ze smiechu ;)
Widoczki jak zwykle - bajeczne :) Cisza. Spokoj. Piekne niebo :)
Nasz tajski zalotnik ;)
No i taka przejazdzke wlasnie sobie zorganizowalismy...
Ostatnie usciski przed pojechaniem do domku nad rzeczka :D
Mniami mniami pyyyszna ta trawka :) Slodkie stworzenia, ale mi jak zwykle szkoda, ze sa w takich warunkach...
smażone lody ... hmmmm :D
OdpowiedzUsuńA krajobrazy niesamowite i to niebo, ech ....
OdpowiedzUsuń