Dzisiaj plan na dzien jest prosty :) Zaczynamy od sniadanka. I chociaz fota jest moim zdaniem ladna, to bylo to najdrozsze i najgorsze sniadanie jakie jedlismy podczas tej podrozy ;)

Jeszcze wspomnienia wczorajszego wieczora - specjalnie dla Tanki :)

Do stolicy przyjechalismy w 2 celach - zobaczyc Buddha Park i wsiasc tutaj w pociag do Bangkoku ;) Nic wiecej specjalnego w niej nie ma do zobaczenia. Wiec dzien wczesniej dogadalismy sie z tuktukowcem i o 9 mial na nas czekac za wynegopcjowana cene 150 kipow. Oczywiescie goscia nie bylo, ale napatoczyl sie inny ;) Tez za tyle.

Po godzinie bylismy w Bunnha Parku. Calkiem mile miejsce z wieloma posagami Buddy. Przeszlismy sie po calym kompleksie. Porobilismy sobie wzajemnie fotki i wrocilismy :)

Droga byla dosc nietypowa, jak na dojazd do takiej atrakcji. Tylki bolaly nas juz po 15 minutach jazdy ;) Myslelismy ze kolo sie urwie w miedzyczasie, ale jakos dalismy rade :)

Przed lunchem weszlismy do jedej ze swiatyn.

A na lunch dla kazdego cos milego. Hubert wynalazl sobie takie kurczaczki ;) Tanka nie byla glodna...
....a ja wzielam boskie fried noodle ze squidami :)
Teraz czekamy do godz 15:00 i pozniej przekraczamy granice Laosu, wjezdzamy mostem przyjazni do Tajlandii, gdzie lapiemy pociag nocny, ktory nas zawiezie do Bangkoku... Jedyne 12 godzin i bedziemy na miejscu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz