czwartek, 7 listopada 2013

In the jungle - trekking dzien 2

No wiec jak by tu ujac... noc nie nalezala do najbardzuiej przespanych w zyciu... Od 4 pial kogut, mega zimno, wiec dwa koace nie wystarczylo, bo  naszym przedsionku nie bylo drzwi, ale nawet jakos zmeczona nie bylam... Spalam moze godzine... W koncu mialam o czym myslec... Oto nasze sypialnie. Biala - moja i Baski. Rozowa - Huberta -hi hi hi i niebieska - Kanadyjczykow :) 


A tak wyglada nasza miejscowka z zewnatrz... Sami powiedzcie, kto by sie odwazyl??? ;) 


Poranek piekny. Z mega zimo zrobilo sie za chwile upalnie. Wszystko parowalo. No sliczna sceneria. 

Dzieci ubraly sie i przyszykowaly sie do szkoly. Tak tak, tatus wzial skuterek i podrzucil dwa male szkraby do szkoly... 


Wlasnie tak mnieju wiecej to wygladalo... Liscie bananowca.. 

I nasza chatka ta po lewej -  to sypialnie. A ta po prawej, to kuchnia i salon. 


Niesamowite warunki do zycia... Do dzisiaj nie do konca to ogarniam... 

Sniadan8ie zrobione przez naszego prewodnika to istne szalenstwo jak na te warunki... jajeczniczka, tosty, swieze owoce i nawet kawa... i nawet dobra... Przy posilku rozmowy z kanadyjczykami i krajach rozwijajacych sie... Patryk na co dzien zyje w Kenii i opowiadal wiele ciekawych historyjek o tym, jak wyglada zycie w Afryce. 



Lokalesi starali sie sprzedac swoje wyroby... Tutaj ich sliczna koszulka... Lisa kupila szaliczek, ale ja chyba jednak nie mialabym gdzie w tym chodzic... Za to zdjecie bedzie pamiatka... 


 Nasza gospodyni domowa. Wyugladala na mega pogodna kobiete.


A to nasi przewodnicy. Kanadyjczycy wybrali sie na 3 dniowy trekking, wiec musielismy sie rozdzielic, stad dwoch przewodnikow. Trase do jaskini i wodospadu zrobilismy wspolnie, zjedlismy razem lunch, a pozniej rozdzielilismy sie :) 

Nasi dospodarze. Ludzie, ktorzy majac tyle... wygladaja naprawde na bardzo szczesliwych... 


Tanja i Indiana idacy w kierunku wodospadu :) Mielismy ubaw co chwila, ale niestety wiele sytuacji nie jest do opisania na blogu :) hi hi hi 


Po drodze spotkalismy ludzi, ktorym niestety toyotka sie zapadla w wielkim blocie. Mezczyzni od razu ruszyli do pomocy. Po wypcheniceiu samochodu byly naprawde serdeczne podziekowania :) 


I raz i dwa i trzy :) Nie powiem ktory z nich byl najbardziej aktywny ;) 


No wiec coz... Ja pokonywalam wiele strumieni po prostu przez wode ;) 


No i podczas przerwy czekal na nas cudowny wodospad wsrod dzungli. To chyba pierwszy w ktorym sie kapalam. Woda nie byla za ciepla na poczatku, ale po jakims czasie naprawde bylo czuc ulge... :) Kolega Patryk pokazal nam wszystki pare sztuczek :) Fajnie to wygladalo - skakal chyba ze wszystkich skal ;) 



Nasi przewodnicy w tym czasie strugali nam naczynuia... miski, lyzeczki oraz garnuszki.... wszystko z bambusa... 


Tutaj gotujaca sie na ogniu woda w bambusie.... Naprawde wygladalo to zjawiskowo... 

Ogien tez oczywiscie mail odstraszac komary i muchy, chociaz bylo ich naprawde ciagle duzo... 

To sa nasze piekne naczynia, w ktorych zjedlismy lunch :) 


Lyzeczki dla wsystkich glodomorow :) I co Wy na to? 


I tutaj mycie warzyw w strumyku... Salata i inne zielonosci... 


Warzywa byly nastepnie wpychasne do bambusa, gdzie dochodzily do siebie :) 

Oto nasza zupka na lunch... Przyprawiona smakowala bajecznie :) 


Lisa i Patryk :) Lub Tarzan ijego dziewczyn ;) Bo dla mnie wlasnie tak wygladaja ;) 


Nasz mysliwy ;) Zdjecie pt szczeki 6 ;) Ale widac glod wymalowany na twarzy ;)  


Mniam... mniam... pyszne jedzonko no i ta sceneria... 

Kolejne strumyczki, ktore niektorzy chcieli pokonac po kamyczkach ale wyladowali  wodzie ;) 


I po 7 godzinach dotarlismy do naszej toyotki...
Zmeczeni, pachnacy inaczej, ale przeszczesliwi wsiedlismy do samochodu :) Po drodze rozmawialismy jak zwykle o wszystkim i o niczym i smielismy sie jak nigdy... :) Cudowny czas :)




4 komentarze:

  1. Po prostu SUPER !!! Tak mnie naszło. Jak bym Lupka podpiął do waszego noclegu, to jakby coś zobaczył i poleciał to byłyby zgliszcza.

    OdpowiedzUsuń
  2. efekt wow :) bajecznie, a te naczynia i sztućce ręcznie robione to coś niesamowitego :))) i gratuluję odwagi zjedzenia robaczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No ba! nie ma jak pięć gwiazdek;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite! Robi ogromne wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń